Rynek krótkiego wynajmu
Rynek krótkiego wynajmu | Data: 2026-01-26
Czy warto kupić apartament wakacyjny pod wynajem i jak go wybrać?
Rynek apartamentów wakacyjnych wciąż oferuje możliwości, ale nie wybacza już przypadkowych decyzji. O tym, na co dziś zwracać uwagę przy zakupie lokalu pod wynajem, mówi Kamil Krzyżanowski, CEO Renters.
Czy warto dziś inwestować w lokal wakacyjny i czym się kierować przy wyborze?
Warto rozważać zakup apartamentu w kurorcie, ale pod warunkiem bardzo świadomego wyboru. Inwestowanie w lokal wakacyjny nadal ma sens, lecz to już nie jest rynek dla wszystkich i nie jest to rynek „kup cokolwiek w kurorcie”.
Jeszcze kilkanaście lat temu apartamenty wakacyjne były rynkową nowością i sprzedawały się niemal same. Dziś oferta w kurortach jest bardzo szeroka. Chętnych na posiadanie drugiego domu nad morzem czy w górach nie brakuje. Wśród naszych klientów dużą grupę stanowią osoby, które już kupiły taki lokal na wynajem jako second home z myślą o dywersyfikacji majątku czy zabezpieczeniu przyszłości na stare lata. Wynajmują z operatorem nad morzem lub w górach, a na co dzień mieszkają w większym mieście. Są też tacy klienci, dla których mieszkania wakacyjne to nie tylko plan inwestycyjny. Dla wielu osób to przede wszystkim własne miejsce odpoczynku. W takich przypadkach wynajem w pozostałym czasie jest sposobem na ograniczenie kosztów utrzymania nieruchomości.
Wielu z nich osiąga satysfakcjonujące wyniki. Jednak nie każda lokalizacja i nie każdy projekt inwestycyjny jest w stanie obronić stawki porównywalne z obiektami w pierwszej linii brzegowej czy z unikalnym widokiem i atrakcjami. Przez wiele lat w sprzedaży dominowały małe kawalerki i dziś w wielu kurortach jest ich po prostu bardzo dużo. W praktyce lepiej radzą sobie większe, dobrze zaprojektowane mieszkania dwu- i trzypokojowe, które odpowiadają potrzebom rodzin i zorganizowanych grup.
Apartament w topowej lokalizacji obroni się popytem, natomiast przeciętne projekty w trzeciej czy czwartej linii muszą dziś konkurować głównie ceną.
Z punktu widzenia wynajmu wygrywają dziś miejsca, które są po prostu atrakcyjne dla gościa: dobrze położone w kurorcie, blisko tego, po co się tam przyjeżdża, zaprojektowane w wysokim standardzie, z dodatkowymi udogodnieniami i bez nadmiaru bardzo podobnych apartamentów tuż obok.
Czy popyt na lokale wakacyjne rośnie?
Przez ostatnie lata ceny mieszkań w kurortach rosły bardzo szybko, często szybciej niż możliwości generowania dochodu z najmu, i dziś w wielu miejscach po prostu odstają od tego, co dany apartament jest w stanie realnie zarobić.
Skoro w Warszawie czy Gdańsku klienci są w stanie kupić nowe mieszkanie w przedziale 600–800 tys. zł, trudno oczekiwać, że zaakceptują podobną cenę za 30-metrowy apartament w stanie deweloperskim, bez widoku na morze czy góry, w mniejszej miejscowości turystycznej.
Kupujący nie zniknęli, tylko przestali godzić się na ceny, które nie mają pokrycia w realnym potencjale wynajmu.
Co powinien wiedzieć inwestor kupujący mieszkanie pod wynajem w kurorcie?
Wynajem lokali wakacyjnych rządzi się zupełnie inną logiką niż mieszkania miejskie. Są bardziej sezonowe, wymagają większej odporności finansowej i akceptacji zmiennych przychodów. Nie każdy inwestor, który dziś kupuje mieszkanie w mieście pod najem, automatycznie odnajdzie się w takim modelu. Po drugie, kurorty już dziś są rynkiem mocno konkurencyjnym i nasyconym.
Trzeba też pamiętać, że wynajem wakacyjny jest rynkiem sezonowym i zmiennym, dlatego kluczowe znaczenie ma nie pojedynczy miesiąc, ale efekt w skali całego roku.
Ile można zarobić na wynajmie lokalu wakacyjnego?
To, ile realnie można zarobić na lokalu wakacyjnym, zależy przede wszystkim od formy wynajmu i obłożenia. Inaczej działa najem krótkoterminowy, inaczej długoterminowy, a jeszcze inaczej model łączący oba podejścia.
W Renters w miejscowościach turystycznych coraz częściej pracujemy w modelu najmu hybrydowego, który łączy wynajem krótkoterminowy w sezonach wysokiego popytu z najmem średnio- lub długoterminowym poza sezonem. Dla wielu właścicieli to dziś najbardziej efektywne rozwiązanie, bo pozwala zachować elastyczność i reagować na to, co faktycznie dzieje się na rynku, bez przestojów i bez tracenia miesięcy na zmianę strategii najmu.
Dziś w miejscowościach typowo kurortowych realna stopa zwrotu z najmu wynosi zwykle ok. 5-7%, przy założeniu średniego obłożenia i odjęciu wszystkich kosztów operacyjnych.
W przypadku większych, bardziej luksusowych apartamentów, oferujących wyższy standard i więcej przestrzeni, wynik zwykle jest wyższy, ale pod warunkiem bardzo dobrej lokalizacji i dopasowania oferty do realnego popytu. Wciąż można znaleźć pojedyncze „perełki”, które osiągają rentowność nawet 8-10 proc, lecz zależy to od momentu, kiedy zakupiło się taką nieruchomość.